|
Od zarania dziejów Subaru utożsamiane było trzema charakterystycznymi elementami. Stałym napędem na obie osie, brakiem ramek okiennych w drzwiach i silnikiem w układzie przeciwsobnym (bokser).
Tekst: Michał Kwiatkowski
Brak ramek w drzwiach odchodzi powoli do lamusa. Prawdę powiedziawszy, w obecnej chwili tylko modele Legacy i Outback nie mają ramek drzwiowych. Reszta samochodów opuszczająca fabryki Fuji Heavy Industries Ltd. jest w nie wyposażana. Na szczęście, nie licząc modelu Justy, symetryczny napęd na cztery koła pozostał. Pozostał również silnik w układzie przeciwsobnym. Z tą różnicą, że na stacji benzynowej do wlewu wkładamy pistolet, z którego popłynie nie wysokooktanowa benzyna, lecz… olej napędowy. Tak, to nie pomyłka - silnik prezentowanego na zdjęciach Subaru Outbacka zasilany jest ropą! Jak rzadko kiedy, podczas tej prezentacji, zanim wrzuciłem walizki do bagażnika, zasiadłem za kierownicą i czym prędzej przekręciłem kluczyk w stacyjce. Wszystko po to, aby usłyszeć dźwięk, jaki dobędzie się z pierwszego na świecie wysokoprężnego silnika typu bokser. Hmm… Nie wiem, na co liczyłem, ale się rozczarowałem. Klekocze niczym klasyczny, czterocylindrowy diesel w układzie rzędowym. Ochłonąłem. Wrzuciłem walizki do kufra, zasiadłem ponownie za kierownicą, wyregulowałem fotel, lusterka i w drogę. Pierwsze wrażenie to cisza, jaka panuje w środku. W ogóle nie słychać, że jedziemy dieslem. W europejskich produktach jest znacznie głośniej. Co więcej, przy przyspieszaniu do uszu dobiega przyjemny, charakterystyczny pomruk boksera, znany z innych modeli Outback. Nie mówię tu o basowym bulgocie, jaki kiedyś wydobywał się z wydechu Imprezy WRX STI, lecz o chropowatym dźwięku boksera. Rewelacja! Co prawda, na zewnątrz dźwięk przypomina ten z młockarni, ale co mnie to obchodzi. Ja siedzę w komfortowym wnętrzu Outbacka i tu dociera delikatny pomruk boksera. Według danych fabrycznych Outback z tym silnikiem do setki rozpędza się raptem w 9,2 s. Wynik zaskakująco dobry. Co ciekawe, jadąc samochodem, nie czujemy tak dobrej dynamiki. Powodem jest rzadko spotykana dbałość o zestrojenie komputera sterującego pracą silnika. W czterocylindrowych silnikach TDI o niskiej kulturze pracy, mamy wrażenie, że po przekroczeniu pewnej prędkości obrotowej, gdy turbosprężarka wkracza do akcji, jakaś dzika siła chce nam urwać głowę. W przypadku Outbacka z silnikiem Diesla samochód przyspiesza bardzo płynnie.
Nie tylko silnik jest nowością w prezentowanym Outbacku. Po raz pierwszy w Subaru zdecydowano się na zastosowanie elektrycznego wspomagania układu kierowniczego. W teorii ma to wpłynąć na spadek zużycia paliwa. Pewnie tak jest, lecz to, co najważniejsze, to zamocowanie przekładni kierowniczej do poprzeczki wzmocnienia czołowego nadwozia za pomocą podatnych tulei. Pozwoliło to na zmniejszenie drgań i poprawiło stabilność całego układu kierowniczego. Efekt? Wreszcie na nierównych zakrętach nie stuka kolumna kierownicy. Co więcej, jeżdżąc Outbackiem z silnikiem wysokoprężnym, nie czujemy, że prowadzimy samochód, którego masa jest niemal o 100 kg większa. Chwała konstruktorom, gdyż zazwyczaj samochody z silnikami Diesla prowadzą się znacznie gorzej. Na zakończenie dodam, że jeden ze współtwórców nowego diesla w nieoficjalnej rozmowie zdradził mi, że na ukończeniu są prace nad sześciobiegową skrzynią ręczną do diesla oraz skrzynią automatyczną. Na pytanie o sens skrzyni redukcyjnej w nowej Imprezie otrzymałem wymijającą odpowiedź: „Czy nie wspominałem już, że kończymy prace nad skrzynią sześciobiegową?”. Biorąc pod uwagę różnicę w podatku akcyzowym, wszystko wskazuje na to, że model Outback z dieslem będzie kosztował tyle samo, co podstawowy Outback z silnikiem benzynowym 2.5 H4. Wersję 2.5 modelu Outback wybiorą wtedy wyłącznie najwierniejsi i najbardziej zatwardziali fanatycy silników benzynowych.
Warto wiedzieć
Silnik diesel, H4, 1998 cm³, turbo Moc maks. 150 KM@3600 obr./min Maks. moment obr. 350 Nm@1800 obr./min Prędkość maks. 200 km/h 0-100 km/h 9,2s W sprzedaży marzec 2008 Cena nieustalona
Galeria zdjęć na www.kmh24.pl |