Menu
Start
Baza
Słownik
Forum
Ankiety
Moje następne auto będzie:
 
Kto jest online
Odwiedza nas 8 gości
Logowanie
Witaj Gość.






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Logo TDI.PL

Już jest możliwość umieszczania linków do swoich witryn na naszym portalu

Subskrypcja
Reklama

Pochwała małego Drukuj Email
22.03.2008.

Każdy marzy. Nie ma w tym nic karygodnego, a nawet częste podróże po wyimaginowanych obrazach pomagają się odprężyć i rozwijają wyobraźnię. Tak mówi medycyna. Sam łapię się niekiedy na tym, że słuchając czyjejś dłuższej wypowiedzi gubię wątek, a przed oczami pojawia się mgła. Z tej mgły wyłaniają się różne samochody, które chciałbym mieć, albo nawet całe scenki rodzajowe, w których jestem już kierowcą swojego super – wozu.

Jasne, będąc realistą wiem, że na polu motoryzacji tylko niewielu może pogodzić swoje realia z marzeniami. Nie chcę Cię nie doceniać, drogi Czytelniku, ale z ogromnym prawdopodobieństwem nie masz swojego Audi R8, czy Rolls Royce'a. A jednak nie odrzucasz myśli o nich, chcesz wiedzieć o nich więcej i pomimo ich nieprzyzwoitej ceny widzisz w nich przejaw ludzkiego geniuszu, stylu, czy nawet sztuki. A prawdziwe dzieła sztuki muszą mieć swoją cenę. Nie każdy może mieć na ścianie Moneta a w garażu Koeniggsegga CCR. Ale nie ma sensu negować ich istnienia. Takie auta były, są i będą podobnie jak i kolekcje prywatnych obrazów wielkich mistrzów. Nie musimy zazdrościć ich posiadaczom, podobnie jak chyba nie zazdrościmy perypetii życiowych wielkim gwiazd naszego zaściankowego szoł-biznesu, których życie pokazywane nam jest na gorąco. I tak znając historie losów ich poprzedników – w znaczącej większości skończą w rynsztoku.

To żaden wstyd, że chcesz mieć dużego, a nie masz. Demokratyczna większość wybrała małe samochody. W dobie wysokich cen benzyny, wymuszanych w około dwóch trzecich przez rząd i w wyraźnej mniejszości procentów przez szejków arabskich oraz rafinerie i pompiarzy wcale nie jest dziwne, że rodacy wybierają auta oszczędne – a ty jesteś jednym z nich. Masz instalację gazową, a może dieselka z importu ? Bronisz się jak umiesz. Coś jak kameleon – dostosowujesz się do panujących wokół realiów. Trudno nazwać mądrym kogoś, kto wystawia się na ostrzał, wierząc, że jest jednym z tych, co się kulom nie kłania. Nikt, kto nie umie siedzieć cicho w okopie rozsądku nie wytrzyma ostrzału z dział urzędów podatkowych – szczególnie tych o kalibrze pistoletu dystrybutora benzyny na stacji.

Ja lubię i doceniam małe samochody. To duża sztuka – pogodzić ekonomię, ekologię, cenę , dynamikę i niezawodność. Moim zdaniem nawet – jest to dużo większa sztuka, niż wyprodukowanie supersamochodu z silnikiem o pojemności wiadra i z karoserią z plastiku klejonego cyjanopanem, w obowiązkowym czerwonym kolorze.

Chociaż producenci super – aut też mają pod górę. Jeżeli jest się początkującym wytwórcą maszyn wielkiej pojemności, to oczekiwania klientów mogą przerosnąć potencjał firmy. Aspiracje każą nam podgrzewać atmosferę, a potem klęska jeszcze bardziej boli. Nie każdy super-pomysłodawca stał się super-producentem. Dość często nuworysze w tym fachu popełniają prosty błąd - nawet gdyby mieć wielki silnik, powiedzmy widlastą dwunastkę, to gdy obwiesimy ją błyskotkami i spojlerami, to nie zdziwmy się, gdy nie będzie jechać zgrabnie i cuore sportivo zdechnie. A po pogrzebie tego serca potencjalni klienci pójdą do domów zamiast kupić niedorobione dzieło sztuki, które okazało się być tylko kiepską kopią włoskiego Leonarda.

I dlatego czasem lepiej mieć małego i posuwać się w życiu do przodu małymi kroczkami. I nabierać prędkości z czasem.

 

 Tomasz Pirowski (Piro)

 
następny artykuł »